niedziela, 19 sierpnia 2012

Spacer i inne przyjemności.

Obudziłam się o dziewiątej.Rozsunełam zasłony i wyszłam na balkon.Słońce już
lekko przypiekało,zapowiadał się gorący dzień-pomyślałam.Po ,,ogarnięciu się'' i ubraniu w tohttp://2.bp.blogspot.com/-SHkShKGK8nI/T_hTi7KBtTI/AAAAAAAAAFk/Douue8ySUNY/s1600/0ab3271e0008c2d94e4d21a1.jpg zeszłam na dół do kuchni.Zobaczyłam karteczkę od Justina na której pisało:
Jestem na zakupach,przyjadę koło pierwszej.
Całusy,Justin.
To dobra okazja, aby lepiej poznać miasto-powiedziałam cicho do siebie.
Zabrałam  portfel i wyszłam na zewnątrz.Mieszkaliśmy na niewielkim osiedlu:obok naszego domu był jeszcze jeden, czerwony,z dość oryginalnym ogrodem,a kilka metrów dalej znajdowała się żółta,ogromna rezydencja.Od Biebsa dowiedziałam się,że mieszka tam jakaś bogata,bardzo tajemnicza rodzina.Z nikim nie rozmawiali, rzadko  bywali w domu,nie mieli ogródka,ale cała posiadłość była ogrodzona wielkimi tujami.
Przeszłam ścieżką przez nasz bardzo ładny ogródek. 
W ten sposób znalazłam się na ulicy.Szłam przed siebie dobre kilka minut,aż zobaczyłam mały sklepik z butami.Jedne na wystawie przyciągneły  moją uwagę:zielone z bardzo fajnymi wzorkami.Od razu weszłam do sklepu i je kupiła.W gruncie rzeczy sklepik nie był taki mały:można było w nim kupić wszystko,czego dusza zapragnie.Po ,,zdobyciu'' jeszcze trzech lakierów i dwóch bluzek poszłam do restauracji na ciastko.Znalazłam odpowiedni stolik i zamówiłam szarlotkę i cappucino.Około trzynastej wróciłam do domu.Justina jeszcze nie było,więc poszłam na górę do mojego królestwa.Kiedy byłam mała,rodzice kupili mi gitarę.Wprawdzie nie była ona nowa,ale zniszczona i poobdzierana,uwielbiałam ją.Przetrwała do dzisiaj.Wzięłam ją z futerału i zaczęłam grać i nucić swoją ulubioną piosenkę Avril Lavigne When You're Gone.http://www.youtube.com/watch?v=0G3_kG5FFfQ
Nawet nie zauważyłam.kiedy wszedł JB.

-Pięknie śpiewasz-powiedział.
-Dzięki,ale ty ładniej-powiedziałam,po czym oboje się zaśmialiśmy.
Zaśpiewaliśmy parę piosenek w duecie,po czym on wpadł na pewien pomysł.

-Zrobimy dziś konkurs karaoke,co o tym sądzisz?Co prawda Christian nie umie śpiewać,ale może jakoś wytrzymamy.
-Okej-odpowiedziałam.Spojrzałam na zegarek.Była już trzecia.

-Justin,lepiej się pospieszmy,bo jeśli chcemy zrobić jakieś żarcie,to nie mamy za wiele czasu,oni mają tu być o szóstej.

-W sumie masz racje-powiedział i zeszliśmy do kuchni.
Chłopak się postarał:kupił lody chipsy,ciastka,żelki(mniam),owoce,słodycze.pizzę...
-Ciekawe,kiedy my to wszystko zjemy-pomyślałam głośno.
-O to się nie martw,chłopcy to prawdziwe żarłoki.

Zabraliśmy się do roboty.Ja wybierałam film, a Justin rozkładał owoce w kuchni.Wybrałam horror Zejście,podobno fajny.Przed osiemnastą wszystko było gotowe,zanieśliśmy wszystko do salonu i rozsiedliśmy się na bardzo wygodnej sofie.Pięć przed osiemnastą przyszli chłopcy.

Bella,to są moi kumple Rayan,Christian,Zayan i .Chłopcy,to jest Bella,będziemy razem tworzyć klipy-przedstawił nas sobie Justin.
Wszyscy oprócz Zayana mieli brązowe włosy i piwne oczy,natomiast on miał kruczoczarne włosy i niebieskie oczy.Chwilę później przyszedł Cody,którego przedstawiłam chłopcom.Wyglądało na to,że wszyscy się polubimy,każdy był dla innych życzliwy,miał poczucie humoru,ale nikogo nie obrażał.Kiedy już mieliśmy włączać film,usłyszeliśmy jakiś hałas na zewnątrz,,,



Hej kochani,nie wiem jak przepraszać  za tak długą nieobecność,jasne,było dużo nauki,ale ja też po części zapomniałam o tym blogu.Jakiś tydzień temu weszłam na wp.pl żeby napisać do pewnej użytkowniczki,z którą mam pisać blog o tematyce Harry Potter i natknęłam się na komentarze do tego bloga.Zrobiło mi się bardzo milo i postanowiłam wrócić.Nie znacie może blogów o tematyce Harry Potter?Jeśli tak to piszcie w komentarzach.Notka moim zdaniem 6/10,pisana na szybko.Przepraszam,mam nadzieję,że następna,która ukaże się prawdopodobnie w czwartek będzie lepsza.Proszę o szczere komentarze dotyczące opowieści,ale nie jej bohaterów,więc nie piszcie nienawidzę Biebera. okej?
Ps.Mój e-mail to gaba6456@op.pl więc w razie jakichkolwiek pytań proszę pisać śmiało.

PROSZĘ PODPISYWAĆ SIĘ NICKIEM Z ZAPYTAJ,ADRESEM E-MAIL,NAZWĄ BLOGA LUB GG.

Pozdrawiam,Gabrysia.

sobota, 12 listopada 2011

Zakupy!!!

Obudziłam się około 8:31.Wykonałam wszystkie poranne czynności,ubrałam się w to:
i zeszłam do kuchni.Biebs już siedział i wpieprzał jajecznicę:P
-Hejka Justin, smacznego-powiedziałam i wyszczerzyłam swe białe zęby w szczerym uśmiechu.
-Dzięki,usiądź,ja zaraz przyrządzę moje extra danie dla ciebie.
Po kilku minutach Justin podał mi tą swoją słynną zapiekankę.Nie za bardzo się popisał, ale liczy się gest:PP
-Idziemy na te zakupy-trochę się niecierpliwiłam bo grał na swojej komórce.
-Jasne,wskakuj do samochodu-powiedział Biebs, po czym wyszliśmy na pole.
Moim oczom ukazał się śliczny,wypasiony,czarny wóz.
-Niezła bryka-pomyślałam.
Po chwili już jechaliśmy jego autem.Mijaliśmy wiele sklepów z butami,ale ja mam duzo par inie są mi potrzebne:P Justin zatrzymał się przed centrum handlowym .Kiedy wyszliśmy z auta,od razu otoczył nas tłum paparatzzi.Zadawali głupie pytania, na które my nie odpowiadaliśmy.W końcu przebiliśmy się przez tłum.
-Więc teraz tak,rozdzielmy się.Spotkamy się w tym miejscu o 13 ok?
-Dobrze, nie ma sprawy-odpowiedziałam, a Biebs podążył do stoiska z butami.Ja poszłam zobaczyć sukienki.
-Jaka ta jest śliczna i kosztuje tylko 65 funtów,biorę ją-szepnełam sobie pod nosem i włożyłam do torby.Wziełam jeszcze ten komplecik
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhha1VdX1BQss_Pml58Tm-bQ3tMZnYq70AyE7CZTwmIl_sCBqb_4AZxqyemNC3wl369fLwYjo-5K2XtM8XyL0g7RQGg8Z-bN194r0kjBls4kgcHxbHFaNxQpgWpKxaZuHoQvFf3TRnCdwLi/s400/BQcDAAAAAwoDanBnAAAABC5vdXQKFjFEaU5UelB6M2hHRWZtUF9yamJXTncAAAACaWQKAXgAAAAEc2l6ZQ.jpg
i wróciłam na umówione miejsce.Justin niósł ze sobą dwie pary fioletowych butów i t-shirt.
-Teraz skoczymy do kawiarni ok?-spytał się mnie ja oczywiście odparłam twierdząco.
Po wejściu do kawiarni zajeliśmy stolik i zamówiliśmy 2 kawy.Gadaliśmy o różnych rzeczach poczynając od naszych hobby,kończąc na tym kim chcielibyśmy zostać w przyszłości.Justin chce być mechanikiem:OO
Bawiliśmy się też w zadawanie głupich pytań,ja byłam reporterką a on odpowiadał na bardzo głupie pytania.
-Justin,jakie dziewczyny lubisz?-zapytałam.
-Hmm... Muszą mieć piękne ciało i śliczne oczka takie jak ja-powiedział po czym oboje się roześmialiśmy.
Justin zapłacił rachunek i po chwili jechaliśmy do domu.Około szesnastej byliśmy na miejscu.Weszliśmy do domu i powędrowaliśmy do kuchni.Biebs zadzwonił prawdopodobnie do Chrisa.Gdy skończył rozmawiać,odezwał się do mnie tymi słowami:
-Nie miałabyś nic przeciwko,gdyby Chris i moim kumple wpadli do nas jutro?-spytał JB.
-Oczywiście,że nie, ale zaproszę jeszcze jedną osobę.
-Justin się zgodził a ja zadzwoniłam do Cody'ego.Bardzo się ucieszył i powiedział,że na pewno przyjdzie.
Potem wziełam prysznic,wysuszyłam włosy i poszłam kimnąć.Jutrzejszy dzień zapowiada się ciekawie...



Hej co tam u was?U mnie ok muszę tylko poprawić pałę i 2 ale to szczegół: Nie pisałam,bo
 miałam tyyyyyyle nauki, myślę że zrozumiecie.W ten piątek na pewno nie ukarze się nnponieważ prawdopodobnie jadę na rekolekcje.Może w następny?Zapraszam do czytania,piszcie w komentarzach,czy notka się podoba!Ps.podpisujcie się pod notkami nickiem z zapytaj ok?

sobota, 1 października 2011

Przystojny chłopak o pięknych,lśniących włosach i czekoladkowych oczach (chyba się domyślacie,o kogo mi chodzi)był ubarany w to:http://m.onet.pl/_m/75bd006db224516f1545f6b39017ae04,62,37.jpg
-Cześć,wchodź-uśmiechnął się i zaprosił przyjaznym gestem do środka.W korytarzu było wiele jego zdjęć oprawionych w ramki.Prowadził mnie po krętych schodach na górę.Otworzył białe drzwi i moim oczom ukazał się ten oto śliczny pokój.A wyglądał on tak: http://www.holma.pl/galeria/p1c.jpg
-Ładnie tu-powiedziałam do niego.
-Cieszę się,że Ci się podoba-odpowiedział po czym wyszczerzył zęby w przyjaznym uśmiechu.
-Jakbyś czegoś potrzebowała,to ja jestem na przeciwko-powiedział Justin.Rozgość się, o dwudziestej jest kolacja-powiedział,po czym wyszedł.
Usiadłam na łóżku.Było tu o wiele więcej miejsca,co w moim starym pokoju.Do tego nie wiedziałam,że będę mieszkać w jednym domu z Bieberem.Ale z tego akurat miałam uciechę... Spojrzałam na zegarek.Była za dwie dwudziesta.Postanowiłam więc zejść na dół.Tam czekał już na mnie nie kto inny jak Justin z talerzem   jajecznicy. Zaczeliśmy jeść,strasznie mi posmakowało.
-Pysznie gotujesz-spojrzałąm na niego i się uśmiechnełam.
-Dziękuję-odpowiedział i odwzajemnił uśmiecha.Scooter dużo mi o Tobie opowiadałmówił że jesteś odważna i nie boisz się docinków innych,to przydatne cechy w świecie show biznesu.
-Zazwyczaj taka jestemchociaż czasem zamykam się w sobie.
-To nic,każdy czasem ma złe dni-pocieszył mnie Justin.
Zaczeliśm rozmawiać o jego karierze,przyjaźni,znajomych i wielu różnych rzeczach..On mówił,że kocha swoje fanki, ale czasem brakuje mu spokoju.Obiecał,że zapozna mnie ze swoimi kolegami..
-Trzymam Cię za słowo-odpowiedziałam mu.
-Ja zazwyczaj dotrzymuję obietnic-tutaj wyszczerzył zęby w uśmiechu.Jutro zabieram cię na zakupy.Musisz sobie kupić kilka różnych sukienek,butów,kosmetyki,a z resztą  ty wiesz o czym ja mówię,prawda?
-No jasne,jak tu jechałam widziałam kilka fajnych sklepów,które koniecznie muszę odwiedzić.A tymczasem wybacz,ale ja się już chyba położe.
-Ok,nie ma sprawy,na pewno jesteś zmęczona.Ja też pójdę spać.Jak grzeczny chłopczyk,którym nie jestem-odpowiedział,odszedł,po czy zaczął się śmiać pod nosem.
-Ja też udałam się do ''swojego królestwa''.Wziełam szybki prysznic,położyłam do łóżka i myślałam o dzisiejszym dniu.
-Ten cały Justin Bieber,znany na całym świecie,zachowuje się jak normalny chłopak.To dobrze,bo ja cenię naturalność-szepnełam sama do siebie,zamknełam oczy i po chwili Morfeusz zabrał mnie do swojej krainy...



Przepraszam,że tak późno dodałam rozdział ale miałam dużo nauki...Postaram się dodawać częściej niż ostatnio.Jak widzicie,zaczełam dodawać zdjęcia,podoba wam się to?Piszcie w komentarzach.Chciałabym was prosić,żebyście się podpisywali nickiem z zapytaj.com.pl bo potem trudno mi was informować o nn...Jeszcze jedno:  zapytaj - eternalflame   blog onet- ~misswifter  ktoś,kto dodał w komentarzu takie coś to proszę niech pisze na mój e-mail gaba6456@op.pl lub na zapytaj do less lonely girl ponieważ chciałabym się z nim skontaktować.To wszystko,pa!

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Nowy znajomy.

-Hej,może nie powinniśmy jej budzić-powiedział mi nieznany dotąd głos.
-No wiem, ale co będzie, jak to jakaś fanka-odpowiedział grubszym głosem mężczyzna.
-Chyba masz rację,ale...
Zorientowałam się,że chodzi im o mnie,więc otworzyłam oczy i ujrzałam
dwóch mężczyzn około trzydziestki.Patrzyli na mnie zdziwieni i trochę...Przestraszeni?
-Hej,jak leci?-powiedziałam po czym pobiegłam do najbliższej ubikacji.
 Popatrzyłam w lustro.
-Oj Bella,trzeba doprowadzić się do porządku-powiedziałam i chciałam się pomalować, więc
 sięgnełam do kieszeni i wyciągnełam malinowy błyszczyk i rozpoczełam czynność.
-Nie jest tak źle,włosy wyglądają w miarę dobrze-mówiąc sama do siebie wyszłam z toalety.
 Uwarzałam, żeby  nie natknąć się na nowo poznanych kolegów.Usiadłam na swoim fotelu,lecz zauwarzyłam,    że obok mnie siedzi niejaki pan Cody.
-Ekhem, to moje miejsce-powiedziałam do niego,on popatrzył po czym uśmiechnął się i powiedział.
-Może i tak, ale cała klasa pierwsza jest zarezerwowana dla mnie-odpowiedział z kpiną w głosie.
-No tak-pomyślałam, jego ego jest równe 1000 procent.
Sięgnełam do torebkipo husteczkę,ale on chwycił mnie za rękę i powiedział:
-Przepraszam,nie powinienem się wymądrzać.Może się poznamy?
-No ok,panie Simpson,ja jestem Anabella Black.
-Ty wiesz,jak się nazywam.Nie jesteś moją fanką?
-Nie jestem,myślisz,że jakbym była,to bym tak tu spokojnie z Tobą siedziała?A tak na serio,to lubię twoje
piosenki,ale fanką nie jestem.
-W porządku,już myślałem,że rzucisz się na mnie i będziesz krzyczeć: Kocham Cię! Ożenisz się ze mną?!
Oboje się roześmialiśmy.Gadaliśmy o różnych rzeczach,dowiedziałam się że Cody lubi ,bieganie,pływanie,
skatebork i wiele innych rzeczy.On teraz wie o mnie wiele rzeczy i wydaje mi się że mnie lubi,ja jego z
resztą też.Godziny mijały jak minuty,sekundy jeszcze szybciej i trzeba było wysiadać.
Wymieniliśmy się numerami i każde poszło w swoją stronę.I myśleć,że ja przez chwiklę myślałam,
że on jest zarozumiały.Kto wie,może zostaniemy przyjaciółmi?Obok lotniska czekała na mnie taxówka.
-Do Startford proszę-podałam adres mężczyźnie w kremowym kapeluszu.
-Już się robi-powiedział i wskazał mi ręką miejsce z przodu.
Po drodze mijaliśmy centra handlowe, butiki, sklepy spożywcze i różne tego typu rzeczy.
Mijaliśmy tablice z napisem Startford.
-Już niedługo-pomyślałam i zaczełam podziwiać piękne wille, które mijaliśmy.Ja,mieszkając w małym
miasteczku przenigdy na oczy nie widziałam takich cacek. Po chwili zatrzymaliśmy się przed dużą,
wypasioną willą.
-I co,ja mam tu mieszkać?-pomyślałam.
-Należy się piętnaście funtów-powiedział kierowca tym samym przerywając moje rozmyślania.
 Podałam mu dwadzieścia dwadzieścia funtów(a niech sobie ma napiwek) i podeszłam do drzwi.
 Zadzwoniłam dzwonkiem i czekałam.Po chwili drzwi się otworzyły i pojawił się przedemną...

Hejka co tam? Jest nowy rozdział, zapraszam do czytania.Spróbuję się dostosować i uważać na przecinki itd.Teraz postaram się też pisać takie dłuższe rozdziały.Pozdrawiam:P

sobota, 2 lipca 2011

Michael Jackson forever in my heart!

Hej ludziska. 2 rocznica śmierci Michaela:( W związku z tym dodałam dzisiaj takie moje bazgroły. Jeśli wam się spodobają skomentujecie? 
 
Michael,dlaczego robisz to swoim dzieciom?
Oni myślą, że nie żyjesz
Tęsknią za Tobą, kochają Cię i sądzą
że tatuś jest w niebie.
Fani na Ciebie czekają
myślą, rozważają
dlaczego nam to zrobiłeś
i świat zostawiłeś?
Myślę,dlaczego musi być tak?
Michael, bez Ciebie życie nie ma sensu,
więc powiedz,kiedy wrócisz?

Michael,kiedy upadam,
podnosisz mnie na duchu.
Zawsze,gdy cię potrzebuję,
jesteś przy mnie.
Mówisz,jak postępować,
co czynić i jak się zachować.
Co mam robić i jak mam żyć
abyś był ze mnie naprawdę dumny?
Ty uczysz nas tego wszystkiego
Mówisz:warto mieć nadzieję
na lepsze jutro.
Robię,co mi każesz
Upominam innych,gdy źle czynią
nawet wtedy,kiedy mnie za to ganią.
Szanuję wszystkich,jestem tolerancyjna
choć ludzie mówią:jesteś dziwna.
Bardzo ich dziwi me zachowanie
gdy postępuję,jak nakazałeś.
Masz mądre piosenki,
czuję ich przesłanie
coś mi szepce do ucha:
masz tu rozwiązanie.
Masz nauczyciela życia,
jesteś szczęśliwa
więc powiedz nad czym tak ubolewasz?
Wiem,powinnam być dumna
że mogę się od Ciebie uczyć.
Lecz mówią że umarłeś,
ja w to nie wierzę
chyba się ukrywasz.
Ale kto będzie mi teraz dawał wskazówki,
co robić w życiu,aby się nie potknąć?
Kto będzie szeptał mi do ucha:
czyń dobro?
Kto będzie mnie uczył,
wspierał w trudnych chwilach?
Kto będzie moim Michaelem Jacksonem?
Dość Mike chcę przestać,
może to uczynię,
ale obiecaj mi jedno:
powiedz, że kiedyś wrócisz.


Nie mówię,że jestem doskonała,
nie przechwalam się.
Lecz pragnę dążyć do tego,
aby nikt więcej nie zaznał niczego złego.
Bardzo wiele bym dała,aby ten świat
był pełen miłości,lecz on jest przepełniony
złem,nienawiścią i brakiem bliskości.
Na każdym kroku staram się poprawiać
innych,gdy źle czynią,nawet wtedy,
kiedy mnie za to ganią.
Szanuję wszystkich,nie jestem rasistką,
choć wiele osób postrzega mnie za dziwną.
Nie rozumiem,co jest złego w tym,
że chce zmieniać świat na lepsze?
Nic-odpowiada głos w moim sercu.
Wszyscy jesteśmy stworzeni po to,
aby żyć wiecznie.A takie postępowanie
jest do tego konieczne.

Ciekawe spotkanie.

Nazajutrz obudził mnie głupi budzik.Była 6:30? No tak,zapomniałam go wyłączyć.Nie mogłam zasnąć,wziełam prysznic i ubrałam niebieską sukienkę,leginsy i baleriny. Wyszłam na balkon. Jak tu pięknie!I ja mam to wszystko zostawić? Moje ulubione fiołki,mój las,moje jeziorko?Na pewno będzie trudno.Spojrzałam na zegarek.O kurcze,już siódma.Poszłam do kuchni.
-Cześć mamo-przywitałam się z moją rodzicielką.
-Cześć kochanie,gotowa do wyjścia?
-Tak tylko zjem śniadanie-powiedziałam,po czym usiadłam do stołu i zaczełam jeść płatki owsiane.Około siódmej trzydzieści przyszła Alex.
-Będę za Tobą tęsknić-powiedziała.
-Ja też-odpowiedziałam.
-Hej,ale załatw mi tam autograf Justina,okay?
-No pewnie,dla Ciebie wszystko-powiedziałam po czym pocałowałam ją w policzek i razem z mama odjechałyśmy.Punktualnie o siódmej pięćdziesiąt pięć dojechałyśmy na lotnisko.
-O myślałem że już nie przyjedziecie-powiedział Jack.
-Dobra wsiadamy do tego samolotu czy nie?-powiedziałam lekko zdenerwowana. Z natury jestem nerwowa,więc się nie dziwcie.W samolocie zajełam swoje miejsce i już miałam włączyć iPoda gdy nagle z głośników wydobył się kobiecy głos.
-Szanowni pasażerowie z klasy pierwszej są proszeni o przeniesienie do klasy drugiej,ponieważ pierwszą zajmie pan Cody Simpson.
-Co?-pomyślałam.Nie po to mama płaciła kupę forsy,żebym teraz musiała się przesiadać-pomyślałam po czym włączyłam mój sprzęt  i po kilku minutach zasnełam. Kiedy nagle...


Hejka! Na razie mało rozdziałówale nie zapominajcie,dopiero się rozkręcam! 4 lipca jadę na kolonię i do 10 nie będę chyba pisać.Mam nadzieję,że nie macie do mnie o to żalu? Serdecznie pozdrawiam.

Przeprowadzka.

-Wyprowadzić się do Startford-wydusiła z siebie mama.
-Co?-odparłyśmy jednocześnie.
Do Startford?Nie chce zostawiać przyjaciół,chcę chodzić do szkoły-myślałam.
-Mamo ale jak to?-spytałam.
-Trzeba tam zamieszkać,ponieważ Ron i Jack w tym mieście będą Ci pomagać kręcić płytę. To jest konieczne. Wiem córciu,że to trudne,ale naprawdę masz talent i musisz go rozwijąć -mówiła mama.
-Mamo, nie wiem. Muszę jeszcze nad tym pomyśleć.
-Dobrze,masz czas do jura ponieważ o piętnastej przyjeżdżają panowie i firma,która nam pomoże spakować cały dom-powiedziała po czym wyszła z pokoju.
-Alex,co mam robić?-mówiłam zdezorientowana.
-Nie wiem,musisz sama podjąć decyzję. Ja nie chciałabym, żebyś wyjeżdzała, ale  musisz zacząć robić karierę.Masz talent którego każdy mógłby Ci pozazdrościć.
-Wiem Alex,ale naprawdę będę tęsknić.
Ja też-powiedziała po czym mocno się przytuliłyśmy. Tą piękną i harmonijną chwilę przerwała mama.
-Zmiana planów.Jutro rano wyjeżdżamy o ósmej,ponieważ żeby tam dolecieć samolotem, potzrzeba aż dwunastu godzin,więc Anabello,lepiej zacznij się pakować.
-Dobrze-odparłam niechętnie.Alex, pomożesz mi?Dziewczyna pokiwała głową na znak,że się zgadza.Kazała mi spakować wszystkie moje sukienki, baleriny i wiele innych drobiazgów.Mama kazała wybrać tylko najpotrzebniejsze rzeczy,ponieważ resztę dowiozą za trzy dni.Około dziewiątej trzydzieści wieczorem Alex musiała wracać do domu.Pożegnała się ze mną i powiedziała że przyjdzie jeszcze jutro.Szybko wziełam prysznic i już miałam iść do łóżka gdy nagle sobie uświadomiłam, że przestanę chodzić do szkoły.W prawdzie jest już czerwiec i koniec roku szkolnego ale co będzie po wakacjach? Postanowiłam więc się o to zapytać mamy.
-Mamo,jak to będzie ze szkołą?
-Córciu,wszystko już załatwione,postanowiłam, że będziesz mieć prywatnego nauczyciela.
-Acha, to okay.Poszłam do mojego pokoju i włączyłam sobie na komórce piosenkę Michaela Jacksona pt. ''Hold my hand''.Uwielbiam ją jest taka romantyczna.To mój ulubiony wykonawca. Szkoda,że umarł.Chociaż sama nie wiem.Wiele jego fanów uważaże on żyje i ja też do nich należę.Wszystkiemu winne są media, które zrobiły z niego pedeofila,prawdopodobnie dlatego Michael upozorował własną śmierć.Przynajmniej takie są plotki.Moim największym marzeniem jest zaśpiewanie z nim. Wiem że to głupie, ale nic na to nie poradzę,taki mama charakter i już.Z taką nadzieją zasnełam.


Hello ludziska! Jak widzicie bardzo szybko dodaję notki,właśnie dlatego bo chcę się rozkręcić.Na razie mało komentarzy,mam nadzieję że to się zmieni:(Zapraszam serdecznie do czytania i komentowania!